Marmande. „Jestem pełen adrenaliny, trzęsą mi się ręce i nogi”: kulisy 37. edycji Nuits Lyriques, w przededniu finału

Eliminacje do konkursu wokalnego odbyły się we wtorek 26 sierpnia i środę 27 sierpnia. Prawie 200 kandydatów przybyło do Lot-et-Garonne z nadzieją na zwycięstwo.
Za kulisami Comœdii w Marmande nieustanne rozmowy między kandydatami a organizatorami konkursu wokalnego Nuits Lyriques przypominają misternie wykonany balet. „Niełatwo się skoncentrować, ale zaczynam się do tego przyzwyczajać” – wyjaśnia Tara Cassan, paryżanka z urodzenia, która od dwóch lat studiuje w Wiedniu. „Czuję się dobrze; staram się nie nadwyrężać zbytnio głosu przed występem. Śpiewając, poświęcam czas na oddech i ponowne odkrycie doznań” – wyjaśnia.
Obok niej, 26 sierpnia, Amandine Sanchez z Perpignan i Ève Uhlmann z Lozanny udzielają sobie nawzajem ostatnich rad przed wystąpieniem przed jury na scenie. „Spotkałyśmy się na konkursie w Béziers w kwietniu. Miło znów widzieć znajome twarze” – wyjaśnia 21-latka z Perpignan. „To stresujące, chcemy dać z siebie wszystko” – kontynuuje. „Chociaż brałyśmy już udział w kilku konkursach, wszystkie są inne. Atmosfera i warunki są zupełnie inne w zależności od konkursu” – dodaje Ève Uhlmann. Podobnie jak 170 innych kandydatów z 38 krajów, obie śpiewaczki aspirują do wielkiego finału , który odbędzie się w najbliższy piątek, 29 sierpnia, na scenie Comœdia. Zwycięzca otrzyma czek na 5000 euro i pewność, że zostanie zauważony przez świat opery.
NF
W kącie sali Stéphane Trébuchet, pianista akompaniujący niektórym kandydatom, ćwiczy na instrumencie udostępnionym za kulisami. Antoine Hummel przychodzi do niego z nutami w ręku, aby uzgodnić wskazówki muzyczne na przesłuchanie. „Nie ma próby, więc staramy się dostosować przed wyjściem na scenę” – wyjaśnia 29-letni kandydat. Podczas gdy inni wolą zachować spokój i się skoncentrować, on robi pajacyki, wstrzymując oddech. „To rozkręca maszynę i łagodzi stres” – wyjaśnia rozbawiony.
Po jedzeniu trudniej mi śpiewać, a poza tym nie mogę się rozgrzać.
Przez ściany kulis rozbrzmiewają ostatnie nuty występu Claudii Porrero-Cabrery. W śluzie powietrznej, między sceną a kulisami, zwierza się przed występem: „Jestem pełna adrenaliny, trzęsą mi się ręce i nogi”. Drugiego dnia konkursu startowała w kategorii operowej. Aby dojść do siebie po przesłuchaniu, ma swój własny rytuał: „Nagrywam siebie, jak śpiewam, słucham tego ponownie, żeby wprowadzić poprawki, a potem wszystko zapisuję w notesie” – wyjaśnia. „Moja rodzina całkowicie mnie wspiera. Prawie wszyscy są na Kubie, babcia budzi się o 3 nad ranem, żeby zapytać, jak poszły przesłuchania”.
NF
Następnego dnia, w środę 27 sierpnia, rozpoczęły się wstępne selekcje do kategorii operowej. Znajome twarze rozgrzewały się za kulisami. Sopranistka Claudia Porrero-Cabrera siedziała w kącie i dmuchała w butelkę z wodą. „Dzisiaj jest o wiele bardziej stresująco. Jest więcej kandydatów, miałam czas posłuchać śpiewu innych i porównać się z nimi” – wyjaśnia.
NF
Atmosfera jest bardziej skupiona niż poprzedniego dnia: kandydaci ćwiczą osobno, tworząc dziwną kakofonię. Pianiści ćwiczą na zmianę ze śpiewakami przed występami. Sopranistka wręcza Stéphane'owi Trébuchetowi tabliczkę z partyturą „Herodiady”. „Czy ma pan kopię papierową, żebym mogła ją opatrzyć adnotacjami?” „Czekaj, mogę panu pożyczyć moją partyturę” – wtrąca Marjolein Appermont, która bierze udział w konkursie po raz pierwszy.
Ledwo starcza czasu na skupienie, a już za kulisami pojawia się organizator. „Zatrzymamy się przy numerze 135 na dziś rano”. Niektórzy uczestnicy czują ulgę, inni mamroczą z niezadowoleniem. „Trudniej śpiewać po jedzeniu. Poza tym nie będę mogła się znowu rozgrzać” – wścieka się jedna z kandydatek. Sala nagle pustoszeje, zostawiając ostatnią kandydatkę tego poranka samą za kulisami. „Toi Toi” – woła do niej sopranistka, opuszczając salę. Niemieckie określenie oznaczające „powodzenia”, powszechnie używane w świecie śpiewu operowego.
Naïs Frulio
16:45, jury obraduje na górze. Kilku zaniepokojonych kandydatów kręci się przed teatrem, mając nadzieję, że znajdą tam wyniki preselekcji . Zasady są jednak surowe; nikt nie wchodzi do Comœdii. „Na razie atmosfera jest dobra, a organizacja bezproblemowa. Organizujemy to wydarzenie od kilku lat, zaczynamy się z tym oswajać” – wyjaśnia Philippe Mestres, prezes i dyrektor konkursu Marmande, opuszczając obrady jury. Dwunastu kandydatów zostało wybranych do półfinału w kategorii melodii francuskiej i 47 w kategorii opery.
Piątek, 29 sierpnia: finał w kategorii melodii francuskiej o godz. 17:00; finał w kategorii opery o godz. 20:00. Cena: 35 euro, ulgowa 30 euro.
SudOuest